- Nowy
- Nowy
„Człowiek niczego nie obawia się bardziej niż dotknięcia przez coś nieznanego. Chce widzieć, co go dotyka, chce to rozpoznać albo przynajmniej zaklasyfikować. Jak może, unika dotknięcia przez coś obcego. Nocą albo w ciemnościach przerażenie z powodu nieoczekiwanego dotyku może przerodzić się w panikę. Nawet ubranie nie zapewnia dostatecznego bezpieczeństwa; jakże łatwo je rozedrzeć, jak łatwo dobrać się do nagiego, gładkiego, bezbronnego ciała.
[…]
Tylko w masie człowiek wyzwala się od lęku przed dotknięciem. Jest to jedyna sytuacja, w której ów lęk przekształca się w swoje przeciwieństwo. Potrzebna jest do tego masa gęsta, gdzie ciało napiera na ciało, gęsta również w sensie duchowym, gdy nie zważa się już na to, kto na nas napiera. Gdy człowiek raz zaufał masie, nie obawia się już dotknięć innych. W idealnym przypadku w masie wszyscy są równi. Nie liczą się różnice, nawet różnica płci. Ten, kto na nas napiera, jest do nas podobny. Czujemy go, jak czujemy siebie. Nagle wszystko odbywa się jakby wewnątrz jednego ciała. Może jest to jeden z powodów, dla których masa stara się tak mocno zewrzeć: pragnie jak najpełniej pozbyć się lęku przed dotknięciem poszczególnych jednostek. Im mocniej ludzie przyciskają się do siebie, tym silniej czują, że się siebie nie boją. Ta przemiana lęku przed dotknięciem należy do istoty masy”.